ARCHIWUM

Krzyżowcy z Nowej Huty

Krzyżowcy W roku 1162 przybył do Ziemi Świętej dziedzic Ruszczy, Klemens Jaksa herbu Gryf, z możnego rodu Świebodziów. Wraz z sobą wiódł poczet swoich krewnych i powinowatych oraz sąsiadów z pobliskich wsi: Krzesławic i Dłubni. "Bijąc czołem w miejscu, gdzie stąpały stopy Pana"- jak to pięknie ujmuje patriarcha Monomachus w swoim przywileju dla kościoła w Miechowie- Jaksa wyprosił możliwość zabrania ze sobą jednego z kanoników Grobu Świętego do Polski.

Polacy rzadko odwiedzali Ziemię Świętą, gdyż, będąc sąsiadami pogańskich Prusów, Jaćwingów, Redarów, Wieletów i Lutyców, byli zajęci obroną północnych rubieży chrześcijaństwa, co zwalniało ich z wyprawy do Palestyny. Z ważniejszych książąt wyprawił się tam Henryk Sandomierski i Władysław Wysoki, zaś książę Leszek Biały wymówił się brakiem piwa w Palestynie ! Defekt faktycznie nie lada, gdyż statystyczny Polak tego okresu wypijał około 4 litrów tego płynu dziennie.

Pojawienie się Jaksy, będącego kasztelanem krakowskim na pewno było czymś niezwykłym. Nie bardzo wiadomo, czy toczył on jakieś walki w Palestynie. Trafił na okres wyjątkowo spokojny, a jeżeli wierzyć kronikom, że powrócił już w 1163 roku, to co najwyżej mógł brać udział w jakiś wstępnych bojach z Egiptem.

Klasztor w Miechowie W każdym razie jego prośba o danie mu kanonika została wysłuchana i już wkrótce w Polsce powstał zakon bożogrobców z siedzibą w Miechowie. Odgrywał on potem znaczną rolę w życiu religijnym Europy, gdyż po zajęciu Jerozolimy pielgrzymka do Miechowa była równa wyprawie do Świętego Miasta, co potwierdził papież specjalną bullą.

Wśród uposażenia klasztoru miechowskiego znalazła się wieś Krzesławice, dziś znajdująca się w granicach Nowej Huty. Ponieważ zakon bożogrobców z Miechowa podlegał bezpośrednio patriarsze jerozolimskiemu, wioska ta była wyłączona spod kontroli biskupów polskich. Inaczej mówiąc, teren na którym stoi dzisiaj Centrum Administracyjne w średniowieczu był kawałkiem Palestyny!

Nie sięgała tu nawet władza królów polskich, o czym przekonał się Kazimierz Wielki. Gdy odebrał tę wieś bożogrobcom interweniował sam papież. Stan taki trwał gdzieś, aż do XVI wieku. W XVIII zakon skasowano, a dobra przejął częściowo Uniwersytet Jagielloński, którego rektor Hugo Kołłątaj, osiedlił się był w Krzesławicach.