PROBLEMY DZIELNICY

Dolina Dłubni

Współcześnie dla każdego organizmu miejskiego bardzo istotnym elementem jest obecność zieleni oraz miejsc przeznaczonych do wypoczynku i rekreacji. W Nowej Hucie terenów zielonych jest pod dostatkiem ( w końcu miasto-ogród), jednak pozostały miejsca o wyjątkowych walorach rekreacyjnych, które nie są wykorzystane. Jednym z nich jest Dolina Dłubni. W pierwotnych planach na jej linii miał powstać pas zieleni ochronnej izolującej miasto od kombinatu. Teren pomiędzy dzisiejszą al. Solidarności i ul. Ptaszyckiego wykorzystano na działki dla pracowników Kombinatu. Działki znajdują się także w Bieńczycach i sporadycznie wzdłuż całego biegu Młynówki(odnogi Dłubni, na której budowano młyny).O Lasku Bulońskim i roli jego funkcjach "wypoczynkowych" mieliśmy okazję przeczytać w jednym z ostatnich wydań "Głosu". Na tym kończy się wypoczynkowo-rekreacyjna rola doliny. Jej najbardziej atrakcyjny odcinek( także ze względu na obecność starych, historycznych obiektów) od. Al. Solidarności do Bieńczyc pozostaje niezagospodarowany. Mieszkańcy pobliskich osiedli chodzą tutaj na spacery, jednak brakuje infrastruktury zachęcającej do szerszego wykorzystania tego miejsca w celach wypoczynkowych. Szczególnie malowniczy jest odcinek w Bieńczycach - okolice stawów.

Walory dol. Dłubni zostały zauważone przez kilka osób i w efekcie w 1996 r. powstał "Projekt Koncepcyjny Zagospodarowania Terenu Wzdłuż Rzeki Dłubni". Opracowanie zawiera szczegółowe studium aktualnego stanu terenu ( opisy, dokumentację fotograficzną, dane historyczne). Według twórców opracowania ( Firma Projektowa BGB REGION z Lanckorony)ochronie miałyby podlegać położone nad rzeką stare obiekty budowlane i włączone w sieć tras turystycznych pieszych i rowerowych planowanych w dzielnicy. Istotne znaczenie miałaby rekultywacja terenu, ochrona pozostałości starodzrzewi(np. ul.Kaczencowa), oczyszczenie stawów, przerzucenie kładek przez Dłubnię. Miejsca godne obejrzenia stanowiłyby na trasie: budynek dawnej kolejki kocmyrzowskiej, budynek "Sokoła", dworek w Bieńczycach, stare chaty w Krzesławicach, dworek Matejki. Trasa mogłaby prowadzić do Kopca Wandy i dalej do Lasku Mogilskiego. We wspomnianym 1996 r. projekt został złożony do rozpatrzenia w Radzie Dzielnicy XVI i tam ugrzązł. Nie było odzewu, bo być może nie ma na niego pieniędzy, lub spadł komuś z biurka i pod nim leży do dzisiaj.

Czy warto czekać, aż urzędnicy znajdą czas i pieniądze (do tego czasu Dłubnia zdąży wyschnąć)? Może powinniśmy powrócić do tak głęboko zakorzenionej w dzielnicy tradycji czynu społecznego. Wiadomo, że kojarzy się on z czasami komunizmu i przymusem pracy w niedziele, ale z drugiej strony tego typu akcje są szeroko praktykowane w miejscach, w których bezwład aparatu urzędniczego oraz brak pieniędzy uniemożliwiają realizację ciekawych projektów. Chyba każdy z mieszkańców dzielnicy byłby zadowolony, że ma gdzie pobiegać, pojeździć na rowerze, wyjść na spacer z psem, a przy okazji może zdobyć trochę wiedzy na temat historii miejsca, w którym mieszka. Spróbujmy zmieniać Nową Hutę, warto. Składam serdeczne podziękowania p. Henrykowi Kazimierskiemu za udostępnienie opracowania. (ŁK)